Szukaj horoskopu

Złe znaki

  A A A
Złe znaki

Autorem tekstu jest Maria Poraj

2012-02-21

Dzisiaj Marta wie, że znaki ją przestrzegały. Była jednak ślepa i zakochana, a za to musiała zapłacić wysoką cenę.

Marta poznała Rafała na trzecim roku studiów. Koleżanki namówiły ja na wspólne wyjście do modnego klubu. - Nie możesz się wciąż uczyć, życie to nie tylko studia – powtarzały jej, gdy po raz kolejny zamierzała spędzić sobotni wieczór nad książką albo pojechać w odwiedziny do rodziców.

- Przyjechałam do Warszawy z małej miejscowości. Nie miałam tu znajomych ani przyjaciół ze szkoły, a i sama nie należałam do osób zbyt towarzyskich. – wspomina Marta.
Moim rodzicom powodziło się bardzo dobrze, a więc już na drugim roku studiów kupili mi mieszkanie, abym nie musiała niczego wynajmować. Zamieszkałam w nim z dwiema koleżankami z roku. Tamtego wieczora, włąśnie z nimi poszła do klubu, w którym poznała Rafała.
- Już wtedy powinno zapalić mi się czerwone światło. Facet, który tak wyglądał, według wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie miał prawa zainteresować się taką szarą myszką, jaką wówczas byłam.
Przystojny, inteligentny - czy mogłam nie stracić głowy? Tym bardziej, że Rafał sprawiał wrażenie, że nie widzi poza mną świata.
Koleżanki podchodziły do niego z dystansem, ale uważałam, że najzwyczajniej mi zazdroszczą. Nawet, gdy koleżanka powiedziała, że widziała go z jakąś dziewczyną w kawiarni, nie chciałam jej uwierzyć. Dzisiaj wiem, że byłam ślepa i zakochana.

Rafał oświadczył się już po miesiącu znajomości. – Przecież kochamy się, a więc dlaczego mamy zwlekać ze ślubem – zapewniał.
Rodzice Marty byli nieco zdziwieni tak szybką decyzją o ślubie, ale uważali, że najważniejsze jest szczęście ukochanej córki. Jeśli ty go kochasz – powiedziała mama, też go pokochamy.
Zgodnie z tradycją rodzinną ślub miał się odbyć w niewielkim, drewnianym kościółku, w miejscowości, w której mieszkali rodzice Marty.
Niestety, tydzień przed planowanym terminem w wieżę kościoła uderzył piorun, który wywołał pożar. Kościół zaczął płonąć, i choć straż pożarna przyjechała szybko, nie udało się go uratować. W tej sytuacji uroczystość musiała zostać przełożona. Postanowili wziąć ślub w pierwszym wolnym terminie.
Niestety, nie było to wcale takie proste, bo w innym kościele wszystkie terminy były zajęte. Jedyna wolna godzina, w której ksiądz mógł udzielić ślubu była godzina 13.

Kolejny problem pojawił się, gdy pojechałam odebrać suknię ślubną. Okazało się, że krawcowa złamała rękę i nie jest w stanie zrobić ostatnich poprawek. Na szczęście udało się znaleźć inna panią, która dokończyła dzieło mojej krawcowej.
– Nigdy wcześniej nie byłam przesądna – mówi Marta, ale i tak nie było wyjścia, bo za dużo kosztów ponieśli już moi rodzice na organizację wesela. Poza tym byłam tak szczęśliwa, że na nic nie zwracałam uwagi.
- Nie będziemy przecież wierzyć w jakąś trzynastkę - śmiał się Rafał. No i będziemy mieli co opowiadać dzieciom, ile przeciwności musieliśmy pokonać, aby być razem.

W dzień ślubu Martę zbudziło piękne słońce. - Niebo jednak nam sprzyja - pomyślałam. Dla mnie to był znak, że dobrze zrobiłam podejmując decyzję o ślubie.
Gdy jechaliśmy do kościoła, nagle zaczął wiać silny wiatr. Nie wiadomo skąd się zerwał, bo przecież nic nie zapowiadało zmiany pogody. Na błękitne niebo zaczęły napływać ciężkie, czarne chmury. Wszystko wokół wyglądało, jakby zbliżał się koniec świata.

- Nagle poczułam, że robię błąd - wspomina Marta. To było coś niezrozumiałego, ale poczułam niemal fizyczny ból, gdy Rafał wziął mnie pod rękę. Niestety, było już za późno. Ślub się odbył, a swoje prawdziwe oblicze Rafał pokazał już wkrótce.
Okazało się, że dziewczyna, z którą widziała go moja koleżanka, nie była jedyną w jego życiu. Ja byłam dla niego jedynie „ żoną z posagiem”.
Po ślubie nie miał żadnych obiekcji, aby korzystać z majątku moich rodziców.
Rozwód z nim kosztował mnie dużo zdrowia i pieniędzy, ale jestem szczęśliwa, że jestem wolna – mówi Marta.

Tagi: ślub | zaręczyny | ślub kościelny | rozwód

oceń
12
2
Podziel się
 

Czytaj również:

Przeklęty naszyjnik
Wybaczenie przychodzi we śnie
Wahadełko znajduje moje zguby
Róże z zaświatów
Zapomniana fotografia
Babcia czuwa nade mną
Klątwa teściowej

Opinie

Ocena: +1 [1]
~anka [2012-03-06 19:29]

Na szczęście ja nie miałam takich przygód ze swoim slubem chociaż pogoda też płatała figle. Historia smutna i współczuje ogromnie tej kobiecie co przeszła ale może był i to jej błąd ufając tak szybko decyzje oraz o zwiazaniu sie z nim .

odpowiedz

Orzech