Szukaj horoskopu

Karmiczna miłość

Małgorzata Stawarz | 2008-07-02 (00:00) | 144 opinie

  A A A
Karmiczna miłość Niektórych ludzi łączą karmiczne związki. Taka może być też miłość. Jest wzajemna, ale niespełniona

Niektórych ludzi łączą karmiczne związki. Taka może być też miłość. Jest wzajemna, ale niespełniona z jakiegoś powodu. Mówi się więc wtedy, że dwie osoby są sobie przeznaczone. Upomina się o spełnienie nawet po wiekach, w każdym wcieleniu i w losach kolejnych pokoleń

Wiele jest znaków spotkania karmicznej miłości. Są informacjami, zawartymi w sprzyjającym układzie planet, by spotkanie mogło się zdarzyć. Na to wskazuje także bardzo dziwny przebieg życia, ale też wyjątkowa zgodność cech i dążeń obu osób.
Spotkanie karmicznej miłości wskazuje też numerologiczna analiza związku. Niespełniona karmiczna miłość jest związkiem korzystnym bez względu na to, jakie nazwisko będzie nosić kobieta przed i po ślubie.
Analizując setki cech mentalnych obu osób w najróżniejszych kombinacjach, osoby powiązane karmiczną miłością pasują do siebie "jak ulał"! W zasadzie, niczego nie trzeba zmieniać.
Czasem są naprawdę potrzebne niewielkie warunki dla duchowego dopełnienia tej miłości i szczęścia. Bywa, że trzeba tylko pokonać niesprzyjające okoliczności, które mogły być powodem dawnej rozłąki. Partnerzy nie muszą dopasowywać się do związku, ponieważ są wyjątkowo zgrani, zgodni w poglądach i celach życiowych.

Poszukiwania trwające wiekami
Wielu ludzi czuje, że gdzieś na świecie jest osoba, którą nazywają „drugą połówką”. Nie wiedzą dokładnie, jak wygląda, kim jest i jakie są jej losy? Są jednak gotowi przyjąć ją na nowo do swojego serca bez względu na wszystko i wyrzec się dla niej wszelkich posiadanych wygód!
Człowiek czuje, że taka osoba istnieje i trzeba ją odnaleźć! W przeciwnym razie jego dusza nie zazna szczęścia i spokoju.
Będzie się to przejawiało niezrozumiałym uczuciem osamotnienia uczuciowego, może nawet próbą zagłuszania tęsknoty karmicznej w nieustannych romansach, nałogach, jak też przeżywanych dramatach, klęskach i rozczarowaniach lub rozpaczliwych próbach samounicestwiania.
Nieszczęśliwa dusza grzęźnie w rozpaczy i nic jej nie zadowala; ani sława, ani pieniądze, ani żadne rozrywki towarzyskie. Jest głęboko nieszczęśliwa i sama dokładnie nie wie, dlaczego tak jest.
Tęsknota za niespełnioną miłością karmiczną jest zawsze cierpieniem. Takim, którego nie da się zamaskować w pozornie udanym życiu lub związku z kimś innym.


Od pierwszego spojrzenia
Wcześniej lub później do spotkania karmicznej miłości dochodzi, bo cały wszechświat temu sprzyja!
Ta miłość nie rodzi się powoli, ale wybucha nagle. Wystarcza jej jedno spojrzenie i rozpoznanie duchowe zakochanych. Jest jak piorun, magia, szaleństwo. Domaga się spełnienia - wbrew rozumowi, interesom i wygodzie życia. I choćby jej zaprzeczać, usiłować ją odepchnąć, to i tak dociera do głębi duszy i nie może zostać zapomniana.
Może zburzyć cały poukładany plan bezpiecznego i spokojnego życia, zgodnego z narzuconymi zasadami środowiskowymi. Domaga się zjednoczenia duszy i ciała od wiekow i pokoleń!
Jest więc siłą, nad którą trudno zapanować. Miesza siłę z bezsilnością, strach z nadzieją, porządek i rozsądek. A wszystko po to, aby dusze w triumfie nad czasem i przestrzenią stały się jednością.



1 2 3 z 3

Tagi: związek | karmiczna | miłość

oceń
38
3
Podziel się
 

Czytaj również:

Tysiąclecie miłości
Związki duchowe
Przepraszanie i wybaczanie na pozór
ABC seksapilu

Opinie

Ocena: +1 [1]
~on [2011-03-03 12:23]

związek/miłość karmiczna.
chciałbym opisać swój przypadek, bez względu na to czy jest to miłość karmiczna, czy też związek karmiczny. Kilka lat byłem w związku z dziewczyną. Generalnie wszystko grało, ale czułem wewnętrznie, że brakuje mi czegoś więcej. Właściwie podświadomie szukałem kogoś innego, z kim będę mieć lepszy kontakt. Nie miałem odwagi powiedzieć jej, że chce zerwać, odejść, ponieważ nie czuje żebyśmy mieli ze sobą jakąś ostateczną więź. Zawsze byłem osobą z reguły zamkniętą w sobie, więc tak naprawdę dużo rzeczy trzymałem wewnętrznąć. Oczywiście na początku było między nami mocne przyciąganie i ogólnie był to związek raczej udany do pewnego momentu, w którym narodziła się pewna toksyczność i nieporozumienia miedzy nami, które co raz bardziej nas od siebei oddalały. Tak więc będąc w tym związku szukałem kogoś innego. Nagle po jakimś okresie takiego zawieszenia, braku samookreślenia poznałem dziewczynę, w dosyć przypadkowych okolicznościach. To co się wydarzyło nie sposób opisać. Nagły wybuch emocji i moc przyciągania nie da się opisać z niczym czego doświadczyłem w życiu. Gdy ją poznałem okazało się, że ona jest w skrajnie toksycznej relacji. Poznając się momentalnie zerwaliśmy swoje wcześniejsze związki. Ktoś z was pisał tutaj o mocy dotyku, który odczuwa się z taką siłą, jakby się uprawiało z kimś sex. Chociaż to też nie jest w 100% charakterystyczne porównanie. Niesamowitość tego związku u mnie polegała na tym, że samo spojrzenie sobie w oczy budziła tak niewyobrażalną radość, taką extazę, że czuło się jakby nic więcej do szczęścia już nie było potrzebne. Mówię tylko o swoim życiu, miałem kilka związków, więc mam pewne porównanie. Sceptycy, którzy nie przeżyli takiej relacji, mogą wątpić w inność, wyjątkowość tej relacji. Ostatecznie osoba, która to przeżyła intuicyjnie wie o czym jest mowa. Mimo silnej więzi, rozstaliśmy się. Mimo intuicyjnego kontaktu nasze słabości, depresyjne nastroje, które nosiliśmy na codzień jeszcze przed poznaniem się dały o sobie znać. Kilka zewnętrznych przeszkód, mechanizm ucieczki i problem gotowy. Ona szybko znalazła ucieczkę w postaci powrotu do swojego wcześniejszego chłopaka w bardzo krótkim okresie czasu od rozstania - myślę, że odgrywa tu rolę słaba psychika. Widocznie nie mogła wytrzymać presji. Ja zostałem zupełnie sam, i czuję jakby ktoś mi zabrał część mojej duszy. I czuje do niej wielkie pretensje i chwilami wielką nienawiść. Nie chcę się tutaj za bardzo rozdrabniać i żalić, ale cierpienie wywołane rozstaniem w takim przypadku jest niewyobrażalne. Tak jak wielka jest miłość między ludźmi, tak samo wielka może być między nimi nienawiść i pretensje. W przypadku takiej więzi myślę, że ciężko momentami mówić o wolnej woli. Jest to jakby siła nie do końca zależna od nas. Tak jak ciężko mówić, o tym, że człowiek po zarzyciu narkotyku jest do końca wolny i może kierować swoim losem w przewidzianym kierunku. Jak można mówić o wolnej woli w momencie kiedy dotyka się drugiej osoby, i ten dotyk jest jak explozja, szał radości. Czy ktoś może sam z siebie zdecydować, że nie chce tego robić? Ostatecznie jednak, wątpię, żeby taką miłość moża było do końca życia zatrzymać w takim świecie jakim żyjemy na codzień pełnego pośpiechu, szybkich przyjemności, rozporszenia, konsumpcyjnego stylu życia. Zatrzymać, czy też może pracować nad nią? Jest po prostu zbyt dużo przeszkód, materialnych pokus, które potrafią zniszczyć każdy duchowy związek. Poza tym tak potężne uczucie powoduje, że ludziom ciężko skupić się na wykonywaniu prostych czynności np w pracy. Imprezy, chwilowe przyjemności wydają się płytkie przy tego rodzaju więzi - bardzo bolesnej, ale jednocześnie pięknej.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Lea [2014-11-30 20:34]

Jestem osobą uczuciową i niejedno w tej sferze doświadczyłam.Mając porównanie i z perspektywy czasu,mogę stanowczo stwierdzić,że Miłość Karmiczna jest najwspanialsza absolutna i trwała.Warto JĄ przeżyć ,mimo tych wszystkich piętrzących się przeszkód.Miłość ta ma ogromną moc.Osoby doświadczające Miłości Karmicznej doznają poczucia wzrostu ich własnej wartości.Odnalezienie swojego bliżniaczego płomienia to szczęśliwy znak na dalsze życie.Dodam jeszcze słowa poetki:"Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy,a Księga Zdarzeń zawsze otwarta w połowie".W. Szymborska

odpowiedz

Ocena: +6 [8]
Kirke2012 [2013-03-09 02:34]

Doskonale rozumiem co czujecie, bo od roku przeżywam to samo. Tak jak wy trafiłam na tę stronę, chcąc zrozumieć co mi się przytrafiło. Teraz wiem, że nie oszalałam. Nasza analiza numerologiczna mówi, że to miłość karmiczna z długiem 7/16 –zobowiązanie bezwarunkowej miłośći. Przyjaźniliśmy się, dużo rozmawialiśmy. Ot taka bliższa znajomość, do czasu kiedy nasze spojrzenia spotkały się na dłużej. To było coś czego nie doświadczyłam nigdy w życiu, uczucie przenikania naszych dusz, jakiejś wyjątkowej więzi duchowej i ukojenia. Zaczęliśmy spotykać się przy każdej okazji. Byleby się zobaczyć, porozmawiać, móc patrzeć sobie w oczy. Dzwoniliśmy do siebie kilka razy dziennie. Tak przez niemal rok. Ja kobieta po czterdziestce, z poukładanym życiem, oszalałam na punkcie dużo młodszego mężczyzny. On jest dla mnie dziełem zebranym. Rozumiemy się bez słów, możemy rozmawiać na każdy temat. Jednak nie potrafimy, szczerze rozmawiać o tym co czujemy do siebie, chociaż samo spojrzenie, gesty, słowa powiedziane żartem, mówią więcej niż bylibyśmy w stanie się przed sobą przyznać. I tak każde z nas intuicyjnie czuje co się dzieje w duszy drugiego. Oficjalnie nazywamy to przyjaźnią, a siebie bratnimi duszami, ale oboje wiemy, że to coś znacznie więcej, to jakaś energia, przyciąganie, uzależnienie. A z mojej strony na pewno też miłość. Taka, jaka nie przytrafiła mi się nigdy w życiu. Miłość, granicząca z obsesją, która odwróciła mój świat do góry nogami, zweryfikowała poglądy, odmłodziła psychicznie i fizycznie. Dała mi ogromną radość ale i wielki ból, bo choć gdybym tylko mogła cofnąć czas, urodziłabym się dla niego raz jeszcze, tylko znacznie później, to jednak w tym życiu, przy takiej różnicy wieku, nasz związek nie miałby przyszłości. Kiedyś powiedział mi, że chciałby być ze mną gdybym była wolna, a różnica wieku jest dla niego nie istotna. Mimo, że bardzo go kocham, nie odważyłam się zaszaleć, bo, skrzywdziłabym ich obu- męża, który wciąż mnie kocha i jego, bo przecież powinien mieć swoją rodzinę, dzieci. Życzę mu tego, choć wiem, że z kimkolwiek będzie, to i tak zawsze zostanie w moim sercu, bo niespełniona miłość jest nieuleczalna. Jeżeli wierzyć numerologii, a przyznam, że mam wątpliwości czy to prawda, to może los da nam jeszcze szansę w innym życiu. Na niego mogłabym czekać wiecznie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Ina [2008-12-11 01:15]

:/
Tak, to bardzo piękne...Mnie też to spotkało i jego. Było dokładnie tak, jak jest w artykule - spojrzenie i nagłe rozpoznanie duchowe. Nie mam żadnych wątpliwości - to się po prostu wie. Nie jest jednak różowo. Najpierw ja uciekałam, potwornie się peszyłam, teraz On to robi - nie jest nieśmiały (ja bardziej), ale tak jakby tego nie potrafił unieść, gdy jest krok od poznania, po prostu się ewakuuje, jeśli nie może - widzę w jego twarzy przerażenie, dziwną konsternację, zupełnie jakby się bał odkryć do końca tę "tajemnicę serca".Potem wracam do domu, patrzę w lustro i...znów widzę jego. Straciliśmy już tak mnóstwo okazji...nie wiem, co robić. To jest tak jak w piosence Czyżykiewicza "Ave" - "Cóż Ci powiem, gdy Cię spotkam..." Wie się wszystko, nie trzeba nic mówić, ale trzeba się jakoś poznać, żeby móc być razem....Macie jakiś pomysł? Kobiety mają gorzej, ja wiem gdzie Go znaleźć, on nie...

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [3]
~Adrian [2012-10-04 02:39]

TerAz ja opisze swoją sytuCje . Poznałem ja na internecie,tego samego wieczora byly juzbtelefony , całe noce przegadane ,nie duża odległość ale wciąż cos nie pozwalało nam sie spotkac,odwołane spotkania moje cierpienie łzy bezsilność, trwa to już prawie rok, ona teraz milczy nie odzywalas sie wiele razy ja pisałem walczyłem,teraz już tylko czekam na jej ruch , jesli to ma sie stać to sie stanie, zadnab rzecz na świecie nie jest w stanie tego zrozumieć i opisać piękna tego uczucia pomimo ze cierpię wierze ze połączy nas ta piękna miłość i stowrzymy piękny dom cudowna rodzine i będziemy szczęśliwi....czuje ze to sie stanie i to już niedługo , wierze w to i nigdy nie przestanę i nic as nie rozlaczy bo jestesmy jedoscia i nasze dusze są połączone w jedność! Kocham życie ze dało mi ta możliwość przezywania tej pięknie miłości,wiem ze jestem wyjątkowy i ona tez i to co nas połączy będzie czymś o czym wiele osob nawet nie śniło w najpiękniejszych snach......pozdrawiam wszystkie wrażliwe i kochajace bezwarunkowo duszyczki pomimo cierpienia i trudności.....kocham was!!!

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~witch [2010-09-23 14:18]

trudna miłość
Trudna miłość? a czy miłość (związek) nie obciążony karmicznie też nie jest trudny? czy w ogóle związki nie wymagają pracy nad sobą bez względu na to jakie są? miłość karmiczna najbardziej boli gdy się z nią walczy , gdy się jej nie akceptuje , ją trzeba przyjąć nawet nie będąc z tą osobą . To miłość dwóch dusz , często starych dusz , więc pozwólmy im się kochać , ciepło myśleć o sobie . Nawet będąc w innym związku , układając życie inaczej , tego się nie wyrwie , ale można z tym żyć . Ja z tą miłością już nie walczę , zaakceptowałam ją , nie wiem czy z moją połówką się zejdziemy (całe szczęście nie jesteśmy zaobrączkowani,nie mamy rodzin), w tej chwili żyję dla siebie , staram się rozwijać duchowo, uprawiam sporty, dbam o siebie itd .Kocham go ,ale widocznie to jeszcze nie nasz czas......pożyjemy zobaczymy

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +7 [7]
francislaw [2013-05-07 00:46]

spotkaliśmy się przez przypadek.. impreza ze wspólnymi znajomymi. nie zauważyliśmy się. ale kiedy po raz pierwszy spojrzeliśmy sb w oczy, nie mogłam już się od niego oderwać. tak nagle nasze dłonie się spotkały i to było cudowne. po prostu ekstaza. a to TYLKO dłonie. rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od wielu lat. doskonale się rozumieliśmy. spędziliśmy razem fascynujące chwile. "idealnie byśmy do sb pasowali" przez tyle lat mieszkaliśmy obok sb, chodziliśmy w te same miejsca i ANI razu się nie spotkaliśmy. JAK TO MOŻLIWE?! spotkaliśmy sie akurat wtedy gdy oboje stwierdziliśmy ze jesteśmy nieszczęśliwi w doczesnych związkach..jest jedno ALE. On kogoś ma. ja wówczas również miałam, ale po tym spotkaniu, nie zawahałam się. zerwałam tamtą znajomość. by tylko móc być bliżej Niego. wszystko byłoby pięknie. ale On uciekł. nie dosłownie. po prostu wystraszył się. stwierdził że to chwilowe zauroczenie, że to minęło. jest z Tamtą. nie odzywał się. ale ostatnio znów napisał pod pretekstem "chyba widziałem Cię ostatnio" wiem, że mu się z Nią nie układa. wmawiał w dalszym ciągu mi i sobie że to było NIC. ciekawe doświadczenie i odszedł... co mam o tym myśleć.? płakałam ilekroć Go widziałam. poddałam się.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~lea [2014-09-18 22:10]

Z własnego doświadczenia wiem.że w Miłości Karmicznej jest dokładnie tak.jak napisała w swoim artykule Pani redaktor Małgorzata Stawarz.za który serdecznie dziękuję.Jest to Miłość szczęśliwa i nieszczęśliwa zarazem,ale jest piękna.Spotykamy jedną osobę,bratnią duszę i nasze życie,my sami ulegamy całkowitej przemianie.Sama myśl o znajomości z TĄ osobą napawa wielkim szczęściem.Działa magia naturalna niesamowita i najwspanialsza siła na świecie,która łączy dwie dusze na zawsze.Czujemy,że otrzymaliśmy wielki Dar.Z czasem Miłość ta nie słabnie,wręcz przeciwnie ,wzmacnia się.Musimy zrozumieć to wielkie uczucie i musimy pogodzić się z obecną sytuacją.Wierzę,że nasze drogi się zejdą a oczy znów spotkają.Miłość wszystko zwycięży.Uważam też,że to podobieństwa się przyciągają a nie przeciwieństwa.Serdecznie pozdrawiam wszystkie wrażliwe i kruche duszyczki.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~koliberek [2008-11-29 23:41]

Karmiczna milosc
Chce jeszcze podziekowac autorce za pieknie napisany artykul. To cala prawda o tym, co mnie spotkalo. Moze wynikaja z tej milosci ogromne problemy i nie jest łatwo, ale ta miłosc mnie uduchowila, mam inna, lepsza perspektywe, inaczej patrze na czlowieka, Boga, swiat...Zmienily sie moje priorytety, jestem lepsza, choc biedniejsza materialnie i zdana na samą siebie... moglabym codziennie plakac, pisac wiersze, ..zawsze bylam wrazliwa, ale teraz poruszane sa we mnie najdelikatniejsze struny i odbieram intuicyjnie wiele stanow emocjonalnych, ktorych doswiadcza moj Kochany. Odbieram to somatycznie, cielesnie. To jest jak magia....Kiedy pisze o tym, chce mi sie plakac...Nie widzialam go od kilku miesiecy, a jednak odbieram b. duzo, jak Antenka, a On jest tym Nadajnikiem...Nadal nie moge w to uwierzyc, ale to jest....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~andrea [2014-09-24 21:28]

Uwierzcie w Swoją Miłość z Przeznaczenia.Ona naprawdę istnieje.Poprzedzona jest snem proroczym.Dzisiaj GO SPOTKAŁAM ,w piękny ,słoneczny dzień.Wszystko jest na dobrej drodze,mimo wcześniejszych trudności.Czuję w TYM Palec Boży.Myślcie pozytywnie i nie traćcie nadziei.Serdecznie pozdrawiam.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +13 [15]
~Ty wiesz [2012-04-21 13:44]

Hubert I can not stop loving you

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~juskus [2014-07-24 13:26]

Piękny artykuł :-) Szukałam czegoś takiego, bo wróżka nazwała mój związek z mężem "karmicznym", co na początku mnie przestraszyło :) Teraz jednak wiem, że to nic złego i tym bardziej mnie to cieszy. Czytałam wypowiedzi innych o rozstaniach, trudach w związku, ale myślę, że nie musi się to kończyć źle. Ja z moim mężem dużo rozmawiam - o wszystkim, szczególnie o tym co mnie denerwuje czy złości, żeby nie gromadzić złych uczuć, ale też dużo się doceniamy i wspieramy. Wróżka też mi to doradzała - im więcej rozmów, tym większa szansa na przetrwanie uczucia. Z racji swojego zawodu wyznaję tę samą ideologię. Myślę, że jak już się znalazło tą drugą połówkę, to tym bardziej powinniśmy dbać o tą relację, żeby tego nie stracić. Bo w końcu żyjemy po to, żeby kochać i być kochanymi. Pozdrawiam wszystkich. J.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~bogini [2010-12-18 01:03]

nieszczęśliwie szczęśliwa miłość
Jestem jedną z tych które spotkały tę bratnia duszę.. jestem szczęśliwa a zarazem bardzo cierpię. Ok 1,5 roku temu wydarzenia w naszym życiu tak się potoczyły, że była to lawina "zbiegów okoliczności" i przedziwnych sytuacji, decyzji które niewiadomo (wtedy) dlaczego były podejmowane.Po prostu było to poczucie ze tak trzeba. Spotkaliśmy się w bardzo trudnym momencie mojego życia w czasie kiedy zawalil się mój cały jakoś poukładany świat.I to On sprawił,że życie nabrało zupełnie innych barw.Czułam że dostałam skrzydeł i że wszystko jest możliwe. Samo spojrzenie wywołało dziwne uczucie.Jest nie do opisania, do dziś nie wiem co się ze mna działo a pierwszy pocałunek?Nawet nie podejme się próby streszczenia tej chwili i tego co się z nami działo, ale pamietam go tak jakby miał miejsce przed chwilą,każdy detal.Mamy takie same poglądy na życie,podobne zainteresowania,jesteśmy po podobnych przejściach,lubimy to samo,nawet piszemy i dzwonimy do siebie w tym samym czasie a bliskość fizyczna jest za każdym razem nowym cudownym doznaniem. I niby wszystko pięknie, ale jest masa trudności na które się natykamy.Dzieli nas odleglość, byli partnerzy nie ułatwiają żywota,jest niesamowita zazdrość o siebie a tęsknota tak daje się we znaki,że niemal czuję ból fizyczny.to wszystko i wiele innych czynników sprawia że gdy się nie widzimy brakuje nam siebie ale nie możemy jakoś dojść do porozumienia, porzucamy się i wracamy,chcemy zapomnieć a budzimy się i wstajemy z myślą o sobie, odpychamy i przyciągamy,boimy się,cierpimy a jednocześnie brniemy w to dalej nie mogąc się od tego uwolnić.Gdy jesteśmy obok siebie czas jakby staje w miejscu a jednocześnie niemiłosiernie szybko upływa. Nie ma mowy o innych mężczyznach,bo w każdym mi czegoś brakuje, każdego porównuje do Niego a nikt nie jest w stanie Go zastąpić. Wróżka potwierdziła że to moje przeznaczenie,ale nie wiem czy związek-czy miłość karmiczna jeśli jest w ogóle jakaś różnica.W każdym razie nie jest lekko...a zarazem jest pięknie.

odpowiedz

pokaż 14 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~jaija [2014-04-22 11:31]

Nie wiem, czy to miłość karmiczna. Nigdy nie czułam, że mam gdzies drugą połówkę. Jednak jest pewien Ktosiek, o ktorym nie moge zapomniec od 5 lat. Jesteśmy związkiem karmicznym wgdat urodzenia. To uczucie pojawilo sie ot tak, mimo ze znalismy sie jakis czas. Ja jestem z kims, on rowniez. Nigdy go nie zapomne... Jego wzroku, dloni, objec. Mysle o nim niemal codziennie. To jest taka zakazana milosc wiec bardzo trudno pokonac niesprzyjajace okolicznosci. Ale tesknie i cierpie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kk [2013-11-13 01:19]

hej. minął dokładnie rok. ja czuję jakby tego wcale nie było, jakbyśmy się nigdy nie spotkali i jego nie było. schowałam to głęboko w sobie i tak jest łatwiej. życie jest dziwne. Pozdrawiam:)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [2]
~AvatarVomen [2013-11-03 17:26]

miałam 17 lat..on 20..jedno jedyne zdjecie, zachowane do dzis, zrobione przypadkiem ,,byl w zwiazku wszyscy sie znalismy.pozniej ja ukladalam swoje zycie..on swoje..zwiazki malzenskie..dzieci..rozne miasta,podobne doswiadczenia typu zdradzeni, podobne zainteresowania, pasje, daty, roznice w wieku dzieci , nawet imiona..ocieralismy sie o krok od siebie szkoły, sporty, miasta..raptem odezwal sie na portalu nk tak poprostu..czytajac jego wiadomosc po prawie 20 latach nieznajomosci..czułam dziwne zadowolenie, szok, strach..nadal mial zone..zaczelismy pisac kolezanka kolega..doradzalam jemu..ona go zdradzala po raz kolejny ...mieszkal w tym czasie w Anglii..po paru miesiacach przyjechal na 3 dni do swoich rodzicow..poprosil o spotkanie i?pierwsze spojrzenie..wiedzialam tak to ten..przeznaczenie, zadawalam pytania dlaczego on?ma zone..ja juz bylam wolna po ciezkim zwiazku prawie z "diabłem"...swiat stanal do gory nogami..wszystko bez niego stracilo sens..wrocil do Anglii..zaczeła sie wirujaca milosc od ktorej uciekalismy , jego zona odeszla do anglika wczesniej..niestety pozniej zaczely sie schody..sama odeszla ale jemu nie dala spokoju..gdy dowiedziala sie ze ja przylatuje straszyla mnie, wyzywala, nie bylo latwo.teraz jestem tu z nim 18 miesiecy...kocham go cala soba jednak jego ex nie daje spokoju..,gdy jej sie nie uklada zaczyna dzwonic..pisac , zalic sie..on wielokrotnie mnie zranil..rozowe okulary szybko mi spadly..szansa za szansa...przytula ja caluje..w policzek, spotyka, dopytuje co u niej, pisze ze teskni..wymaga ode mnie akceptacji tego co robi z nia, moj problem z tej milosci z poprzedniego wcielenia?..prawdopodobnie ja go nie kochalam a wrecz ubostwialam!..stawialm ponad wszystko ponad Boga, ponad siebie sama..on byl najwazniejszy i teraz przez ten czas tak samo jest..ja placze on egoistycznie robi tak zeby spelniac swoje zamiary..postanowilam ze odejde, kocham go ale nie jestem szczesliwa, moja rola?mam nauczyc sie zmienic hierarchie waznosci..jego postawic jako 3 a nie 1..tylko jak to zrobic skoro dusza krzyczy rozerwana z bolu?:(

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Marcin [2013-10-27 14:00]

Ksymena my tez tak mamy?:-)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [4]
~Dorota [2013-10-09 20:36]

Do Adriana.....gdziekolwiek jesteś. Czy tylko przez strach przed tym uczuciem nasze drogi się rozeszły? Szkoda, że nie chciałeś sprawdzić co nas tak do siebie przyciąga...może Cię spłoszyłam, bo tak o to walczyłam. Wciąż pamiętam nasze spojrzenia i co wtedy czułam, nigdy później nie przeżyłam chociaż namiastki tamtych emocji. Jeśli los pozwoli nam się jeszcze kiedyś spotkać, wiedz, że dam Ci szansę.....Dorota.

odpowiedz

Ocena: +6 [8]
~kk [2012-11-05 21:48]

a więc takie będzie teraz moje życie. będzie tęsknotą za Tobą

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [4]
~panimistrzyni [2008-08-22 23:37]

...
to już wiem, dlaczego serce wali mi jak szalone, jak jest obok,a jego usta smakują lepiej niż zapach jaśminu nocą i lepiej niż poranny spacer w ciepłym deszczu...

odpowiedz

pokaż 16 ukrytych odpowiedzi

Nasi eksperci

Horoskop na email dla Ciebie

zodiaki

akceptuję regulamin