Szukaj horoskopu

Karmiczna miłość

Małgorzata Stawarz | 2008-07-02 (00:00) | 143 opinie

  A A A
Karmiczna miłość W uczuciu pełnej jedności i ekstazie bliskości
Samo spojrzenie, nie wspominając o dotyku między osobami, związanymi karmiczną miłością, doprowadza do ekstazy, oszołomienia, utraty kontroli nad wydarzeniami i ich skutkami. I wcale nie chodzi o działanie hormonów, ale coś znacznie silniejszego i nieracjonalnego, co pozwala nawet duchowo kochającym się ludziom wyrzec się też fizycznej bliskości, mimo pragnienia zjednoczenia. Po to, aby czegoś nie zepsuć, nie zmarnować, nie stracić... kolejny raz.
Rozkosz, jaką daje spotkanie z karmiczną miłością, może więc wywoływać zwykła z pozoru rozmowa o byle czym. Taka, która tworzy pozorny dystans i daje czas na ochłonięcie z wrażeń i ułożenie w głowie uczuć oraz ich zrozumienie.
Takie spotkania są bowiem z jednej strony upragnione, ale też przerażające i zaskakujące. Ludzie mają wrażenie, jakby się znali od dawna.
Przyjmują to spotkanie z niedowierzaniem, ponieważ są udręczeni tęsknotą i poszukiwaniem siebie wzajemnie. Kiedy spotkanie dochodzi do skutku, to wydaje się ono kolejnym życia podstępem i fałszywą nadzieją. To taka mieszanka szoku i strachu przed odkryciem własnej tajemnicy serca.
Cechą charakterystyczną spotkania z karmiczną miłością jest to, że pojawia się zdolność do niezwykłego telepatycznego rozumienia uczuć i tęsknot drugiej osoby. Jednocześnie pojawia się nieśmiałość, speszenie, zawstydzenie, zagubienie. Takie osoby „czytają” swoje serca, dusze i wzajemne pragnienia wbrew oficjalnym komunikatom i zachowaniom.
Potęga karmicznej miłości staje się jednoznaczna przy pierwszym pocałunku. Wybucha z całą mocą ponadczasowa tęsknota i radością bliskości. A ludzie... nie mogą potraktować pocałunku powierzchownie. Nigdy nie traci on dla nich znaczenia! Za każdym razem staje się odkrywaniem wzajemnego piękna ponadczasowej i ponadwymiarowej miłości. Zawsze jest ważnym łącznikiem bez względu na okoliczności – do końca wspólnego życia takiej pary.

1 2 3 z 3

Tagi: związek | karmiczna | miłość

oceń
38
3
Podziel się
 

Czytaj również:

Tysiąclecie miłości
Związki duchowe
Przepraszanie i wybaczanie na pozór
ABC seksapilu

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Ina [2008-12-11 01:15]

:/
Tak, to bardzo piękne...Mnie też to spotkało i jego. Było dokładnie tak, jak jest w artykule - spojrzenie i nagłe rozpoznanie duchowe. Nie mam żadnych wątpliwości - to się po prostu wie. Nie jest jednak różowo. Najpierw ja uciekałam, potwornie się peszyłam, teraz On to robi - nie jest nieśmiały (ja bardziej), ale tak jakby tego nie potrafił unieść, gdy jest krok od poznania, po prostu się ewakuuje, jeśli nie może - widzę w jego twarzy przerażenie, dziwną konsternację, zupełnie jakby się bał odkryć do końca tę "tajemnicę serca".Potem wracam do domu, patrzę w lustro i...znów widzę jego. Straciliśmy już tak mnóstwo okazji...nie wiem, co robić. To jest tak jak w piosence Czyżykiewicza "Ave" - "Cóż Ci powiem, gdy Cię spotkam..." Wie się wszystko, nie trzeba nic mówić, ale trzeba się jakoś poznać, żeby móc być razem....Macie jakiś pomysł? Kobiety mają gorzej, ja wiem gdzie Go znaleźć, on nie...

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [3]
~Adrian [2012-10-04 02:39]

TerAz ja opisze swoją sytuCje . Poznałem ja na internecie,tego samego wieczora byly juzbtelefony , całe noce przegadane ,nie duża odległość ale wciąż cos nie pozwalało nam sie spotkac,odwołane spotkania moje cierpienie łzy bezsilność, trwa to już prawie rok, ona teraz milczy nie odzywalas sie wiele razy ja pisałem walczyłem,teraz już tylko czekam na jej ruch , jesli to ma sie stać to sie stanie, zadnab rzecz na świecie nie jest w stanie tego zrozumieć i opisać piękna tego uczucia pomimo ze cierpię wierze ze połączy nas ta piękna miłość i stowrzymy piękny dom cudowna rodzine i będziemy szczęśliwi....czuje ze to sie stanie i to już niedługo , wierze w to i nigdy nie przestanę i nic as nie rozlaczy bo jestesmy jedoscia i nasze dusze są połączone w jedność! Kocham życie ze dało mi ta możliwość przezywania tej pięknie miłości,wiem ze jestem wyjątkowy i ona tez i to co nas połączy będzie czymś o czym wiele osob nawet nie śniło w najpiękniejszych snach......pozdrawiam wszystkie wrażliwe i kochajace bezwarunkowo duszyczki pomimo cierpienia i trudności.....kocham was!!!

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~witch [2010-09-23 14:18]

trudna miłość
Trudna miłość? a czy miłość (związek) nie obciążony karmicznie też nie jest trudny? czy w ogóle związki nie wymagają pracy nad sobą bez względu na to jakie są? miłość karmiczna najbardziej boli gdy się z nią walczy , gdy się jej nie akceptuje , ją trzeba przyjąć nawet nie będąc z tą osobą . To miłość dwóch dusz , często starych dusz , więc pozwólmy im się kochać , ciepło myśleć o sobie . Nawet będąc w innym związku , układając życie inaczej , tego się nie wyrwie , ale można z tym żyć . Ja z tą miłością już nie walczę , zaakceptowałam ją , nie wiem czy z moją połówką się zejdziemy (całe szczęście nie jesteśmy zaobrączkowani,nie mamy rodzin), w tej chwili żyję dla siebie , staram się rozwijać duchowo, uprawiam sporty, dbam o siebie itd .Kocham go ,ale widocznie to jeszcze nie nasz czas......pożyjemy zobaczymy

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +7 [7]
francislaw [2013-05-07 00:46]

spotkaliśmy się przez przypadek.. impreza ze wspólnymi znajomymi. nie zauważyliśmy się. ale kiedy po raz pierwszy spojrzeliśmy sb w oczy, nie mogłam już się od niego oderwać. tak nagle nasze dłonie się spotkały i to było cudowne. po prostu ekstaza. a to TYLKO dłonie. rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od wielu lat. doskonale się rozumieliśmy. spędziliśmy razem fascynujące chwile. "idealnie byśmy do sb pasowali" przez tyle lat mieszkaliśmy obok sb, chodziliśmy w te same miejsca i ANI razu się nie spotkaliśmy. JAK TO MOŻLIWE?! spotkaliśmy sie akurat wtedy gdy oboje stwierdziliśmy ze jesteśmy nieszczęśliwi w doczesnych związkach..jest jedno ALE. On kogoś ma. ja wówczas również miałam, ale po tym spotkaniu, nie zawahałam się. zerwałam tamtą znajomość. by tylko móc być bliżej Niego. wszystko byłoby pięknie. ale On uciekł. nie dosłownie. po prostu wystraszył się. stwierdził że to chwilowe zauroczenie, że to minęło. jest z Tamtą. nie odzywał się. ale ostatnio znów napisał pod pretekstem "chyba widziałem Cię ostatnio" wiem, że mu się z Nią nie układa. wmawiał w dalszym ciągu mi i sobie że to było NIC. ciekawe doświadczenie i odszedł... co mam o tym myśleć.? płakałam ilekroć Go widziałam. poddałam się.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~lea [2014-09-18 22:10]

Z własnego doświadczenia wiem.że w Miłości Karmicznej jest dokładnie tak.jak napisała w swoim artykule Pani redaktor Małgorzata Stawarz.za który serdecznie dziękuję.Jest to Miłość szczęśliwa i nieszczęśliwa zarazem,ale jest piękna.Spotykamy jedną osobę,bratnią duszę i nasze życie,my sami ulegamy całkowitej przemianie.Sama myśl o znajomości z TĄ osobą napawa wielkim szczęściem.Działa magia naturalna niesamowita i najwspanialsza siła na świecie,która łączy dwie dusze na zawsze.Czujemy,że otrzymaliśmy wielki Dar.Z czasem Miłość ta nie słabnie,wręcz przeciwnie ,wzmacnia się.Musimy zrozumieć to wielkie uczucie i musimy pogodzić się z obecną sytuacją.Wierzę,że nasze drogi się zejdą a oczy znów spotkają.Miłość wszystko zwycięży.Uważam też,że to podobieństwa się przyciągają a nie przeciwieństwa.Serdecznie pozdrawiam wszystkie wrażliwe i kruche duszyczki.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~koliberek [2008-11-29 23:41]

Karmiczna milosc
Chce jeszcze podziekowac autorce za pieknie napisany artykul. To cala prawda o tym, co mnie spotkalo. Moze wynikaja z tej milosci ogromne problemy i nie jest łatwo, ale ta miłosc mnie uduchowila, mam inna, lepsza perspektywe, inaczej patrze na czlowieka, Boga, swiat...Zmienily sie moje priorytety, jestem lepsza, choc biedniejsza materialnie i zdana na samą siebie... moglabym codziennie plakac, pisac wiersze, ..zawsze bylam wrazliwa, ale teraz poruszane sa we mnie najdelikatniejsze struny i odbieram intuicyjnie wiele stanow emocjonalnych, ktorych doswiadcza moj Kochany. Odbieram to somatycznie, cielesnie. To jest jak magia....Kiedy pisze o tym, chce mi sie plakac...Nie widzialam go od kilku miesiecy, a jednak odbieram b. duzo, jak Antenka, a On jest tym Nadajnikiem...Nadal nie moge w to uwierzyc, ale to jest....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~andrea [2014-09-24 21:28]

Uwierzcie w Swoją Miłość z Przeznaczenia.Ona naprawdę istnieje.Poprzedzona jest snem proroczym.Dzisiaj GO SPOTKAŁAM ,w piękny ,słoneczny dzień.Wszystko jest na dobrej drodze,mimo wcześniejszych trudności.Czuję w TYM Palec Boży.Myślcie pozytywnie i nie traćcie nadziei.Serdecznie pozdrawiam.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +13 [15]
~Ty wiesz [2012-04-21 13:44]

Hubert I can not stop loving you

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~on [2011-03-03 12:23]

związek/miłość karmiczna.
chciałbym opisać swój przypadek, bez względu na to czy jest to miłość karmiczna, czy też związek karmiczny. Kilka lat byłem w związku z dziewczyną. Generalnie wszystko grało, ale czułem wewnętrznie, że brakuje mi czegoś więcej. Właściwie podświadomie szukałem kogoś innego, z kim będę mieć lepszy kontakt. Nie miałem odwagi powiedzieć jej, że chce zerwać, odejść, ponieważ nie czuje żebyśmy mieli ze sobą jakąś ostateczną więź. Zawsze byłem osobą z reguły zamkniętą w sobie, więc tak naprawdę dużo rzeczy trzymałem wewnętrznąć. Oczywiście na początku było między nami mocne przyciąganie i ogólnie był to związek raczej udany do pewnego momentu, w którym narodziła się pewna toksyczność i nieporozumienia miedzy nami, które co raz bardziej nas od siebei oddalały. Tak więc będąc w tym związku szukałem kogoś innego. Nagle po jakimś okresie takiego zawieszenia, braku samookreślenia poznałem dziewczynę, w dosyć przypadkowych okolicznościach. To co się wydarzyło nie sposób opisać. Nagły wybuch emocji i moc przyciągania nie da się opisać z niczym czego doświadczyłem w życiu. Gdy ją poznałem okazało się, że ona jest w skrajnie toksycznej relacji. Poznając się momentalnie zerwaliśmy swoje wcześniejsze związki. Ktoś z was pisał tutaj o mocy dotyku, który odczuwa się z taką siłą, jakby się uprawiało z kimś sex. Chociaż to też nie jest w 100% charakterystyczne porównanie. Niesamowitość tego związku u mnie polegała na tym, że samo spojrzenie sobie w oczy budziła tak niewyobrażalną radość, taką extazę, że czuło się jakby nic więcej do szczęścia już nie było potrzebne. Mówię tylko o swoim życiu, miałem kilka związków, więc mam pewne porównanie. Sceptycy, którzy nie przeżyli takiej relacji, mogą wątpić w inność, wyjątkowość tej relacji. Ostatecznie osoba, która to przeżyła intuicyjnie wie o czym jest mowa. Mimo silnej więzi, rozstaliśmy się. Mimo intuicyjnego kontaktu nasze słabości, depresyjne nastroje, które nosiliśmy na codzień jeszcze przed poznaniem się dały o sobie znać. Kilka zewnętrznych przeszkód, mechanizm ucieczki i problem gotowy. Ona szybko znalazła ucieczkę w postaci powrotu do swojego wcześniejszego chłopaka w bardzo krótkim okresie czasu od rozstania - myślę, że odgrywa tu rolę słaba psychika. Widocznie nie mogła wytrzymać presji. Ja zostałem zupełnie sam, i czuję jakby ktoś mi zabrał część mojej duszy. I czuje do niej wielkie pretensje i chwilami wielką nienawiść. Nie chcę się tutaj za bardzo rozdrabniać i żalić, ale cierpienie wywołane rozstaniem w takim przypadku jest niewyobrażalne. Tak jak wielka jest miłość między ludźmi, tak samo wielka może być między nimi nienawiść i pretensje. W przypadku takiej więzi myślę, że ciężko momentami mówić o wolnej woli. Jest to jakby siła nie do końca zależna od nas. Tak jak ciężko mówić, o tym, że człowiek po zarzyciu narkotyku jest do końca wolny i może kierować swoim losem w przewidzianym kierunku. Jak można mówić o wolnej woli w momencie kiedy dotyka się drugiej osoby, i ten dotyk jest jak explozja, szał radości. Czy ktoś może sam z siebie zdecydować, że nie chce tego robić? Ostatecznie jednak, wątpię, żeby taką miłość moża było do końca życia zatrzymać w takim świecie jakim żyjemy na codzień pełnego pośpiechu, szybkich przyjemności, rozporszenia, konsumpcyjnego stylu życia. Zatrzymać, czy też może pracować nad nią? Jest po prostu zbyt dużo przeszkód, materialnych pokus, które potrafią zniszczyć każdy duchowy związek. Poza tym tak potężne uczucie powoduje, że ludziom ciężko skupić się na wykonywaniu prostych czynności np w pracy. Imprezy, chwilowe przyjemności wydają się płytkie przy tego rodzaju więzi - bardzo bolesnej, ale jednocześnie pięknej.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~juskus [2014-07-24 13:26]

Piękny artykuł :-) Szukałam czegoś takiego, bo wróżka nazwała mój związek z mężem "karmicznym", co na początku mnie przestraszyło :) Teraz jednak wiem, że to nic złego i tym bardziej mnie to cieszy. Czytałam wypowiedzi innych o rozstaniach, trudach w związku, ale myślę, że nie musi się to kończyć źle. Ja z moim mężem dużo rozmawiam - o wszystkim, szczególnie o tym co mnie denerwuje czy złości, żeby nie gromadzić złych uczuć, ale też dużo się doceniamy i wspieramy. Wróżka też mi to doradzała - im więcej rozmów, tym większa szansa na przetrwanie uczucia. Z racji swojego zawodu wyznaję tę samą ideologię. Myślę, że jak już się znalazło tą drugą połówkę, to tym bardziej powinniśmy dbać o tą relację, żeby tego nie stracić. Bo w końcu żyjemy po to, żeby kochać i być kochanymi. Pozdrawiam wszystkich. J.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~bogini [2010-12-18 01:03]

nieszczęśliwie szczęśliwa miłość
Jestem jedną z tych które spotkały tę bratnia duszę.. jestem szczęśliwa a zarazem bardzo cierpię. Ok 1,5 roku temu wydarzenia w naszym życiu tak się potoczyły, że była to lawina "zbiegów okoliczności" i przedziwnych sytuacji, decyzji które niewiadomo (wtedy) dlaczego były podejmowane.Po prostu było to poczucie ze tak trzeba. Spotkaliśmy się w bardzo trudnym momencie mojego życia w czasie kiedy zawalil się mój cały jakoś poukładany świat.I to On sprawił,że życie nabrało zupełnie innych barw.Czułam że dostałam skrzydeł i że wszystko jest możliwe. Samo spojrzenie wywołało dziwne uczucie.Jest nie do opisania, do dziś nie wiem co się ze mna działo a pierwszy pocałunek?Nawet nie podejme się próby streszczenia tej chwili i tego co się z nami działo, ale pamietam go tak jakby miał miejsce przed chwilą,każdy detal.Mamy takie same poglądy na życie,podobne zainteresowania,jesteśmy po podobnych przejściach,lubimy to samo,nawet piszemy i dzwonimy do siebie w tym samym czasie a bliskość fizyczna jest za każdym razem nowym cudownym doznaniem. I niby wszystko pięknie, ale jest masa trudności na które się natykamy.Dzieli nas odleglość, byli partnerzy nie ułatwiają żywota,jest niesamowita zazdrość o siebie a tęsknota tak daje się we znaki,że niemal czuję ból fizyczny.to wszystko i wiele innych czynników sprawia że gdy się nie widzimy brakuje nam siebie ale nie możemy jakoś dojść do porozumienia, porzucamy się i wracamy,chcemy zapomnieć a budzimy się i wstajemy z myślą o sobie, odpychamy i przyciągamy,boimy się,cierpimy a jednocześnie brniemy w to dalej nie mogąc się od tego uwolnić.Gdy jesteśmy obok siebie czas jakby staje w miejscu a jednocześnie niemiłosiernie szybko upływa. Nie ma mowy o innych mężczyznach,bo w każdym mi czegoś brakuje, każdego porównuje do Niego a nikt nie jest w stanie Go zastąpić. Wróżka potwierdziła że to moje przeznaczenie,ale nie wiem czy związek-czy miłość karmiczna jeśli jest w ogóle jakaś różnica.W każdym razie nie jest lekko...a zarazem jest pięknie.

odpowiedz

pokaż 14 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~jaija [2014-04-22 11:31]

Nie wiem, czy to miłość karmiczna. Nigdy nie czułam, że mam gdzies drugą połówkę. Jednak jest pewien Ktosiek, o ktorym nie moge zapomniec od 5 lat. Jesteśmy związkiem karmicznym wgdat urodzenia. To uczucie pojawilo sie ot tak, mimo ze znalismy sie jakis czas. Ja jestem z kims, on rowniez. Nigdy go nie zapomne... Jego wzroku, dloni, objec. Mysle o nim niemal codziennie. To jest taka zakazana milosc wiec bardzo trudno pokonac niesprzyjajace okolicznosci. Ale tesknie i cierpie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kk [2013-11-13 01:19]

hej. minął dokładnie rok. ja czuję jakby tego wcale nie było, jakbyśmy się nigdy nie spotkali i jego nie było. schowałam to głęboko w sobie i tak jest łatwiej. życie jest dziwne. Pozdrawiam:)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [2]
~AvatarVomen [2013-11-03 17:26]

miałam 17 lat..on 20..jedno jedyne zdjecie, zachowane do dzis, zrobione przypadkiem ,,byl w zwiazku wszyscy sie znalismy.pozniej ja ukladalam swoje zycie..on swoje..zwiazki malzenskie..dzieci..rozne miasta,podobne doswiadczenia typu zdradzeni, podobne zainteresowania, pasje, daty, roznice w wieku dzieci , nawet imiona..ocieralismy sie o krok od siebie szkoły, sporty, miasta..raptem odezwal sie na portalu nk tak poprostu..czytajac jego wiadomosc po prawie 20 latach nieznajomosci..czułam dziwne zadowolenie, szok, strach..nadal mial zone..zaczelismy pisac kolezanka kolega..doradzalam jemu..ona go zdradzala po raz kolejny ...mieszkal w tym czasie w Anglii..po paru miesiacach przyjechal na 3 dni do swoich rodzicow..poprosil o spotkanie i?pierwsze spojrzenie..wiedzialam tak to ten..przeznaczenie, zadawalam pytania dlaczego on?ma zone..ja juz bylam wolna po ciezkim zwiazku prawie z "diabłem"...swiat stanal do gory nogami..wszystko bez niego stracilo sens..wrocil do Anglii..zaczeła sie wirujaca milosc od ktorej uciekalismy , jego zona odeszla do anglika wczesniej..niestety pozniej zaczely sie schody..sama odeszla ale jemu nie dala spokoju..gdy dowiedziala sie ze ja przylatuje straszyla mnie, wyzywala, nie bylo latwo.teraz jestem tu z nim 18 miesiecy...kocham go cala soba jednak jego ex nie daje spokoju..,gdy jej sie nie uklada zaczyna dzwonic..pisac , zalic sie..on wielokrotnie mnie zranil..rozowe okulary szybko mi spadly..szansa za szansa...przytula ja caluje..w policzek, spotyka, dopytuje co u niej, pisze ze teskni..wymaga ode mnie akceptacji tego co robi z nia, moj problem z tej milosci z poprzedniego wcielenia?..prawdopodobnie ja go nie kochalam a wrecz ubostwialam!..stawialm ponad wszystko ponad Boga, ponad siebie sama..on byl najwazniejszy i teraz przez ten czas tak samo jest..ja placze on egoistycznie robi tak zeby spelniac swoje zamiary..postanowilam ze odejde, kocham go ale nie jestem szczesliwa, moja rola?mam nauczyc sie zmienic hierarchie waznosci..jego postawic jako 3 a nie 1..tylko jak to zrobic skoro dusza krzyczy rozerwana z bolu?:(

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Marcin [2013-10-27 14:00]

Ksymena my tez tak mamy?:-)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [4]
~Dorota [2013-10-09 20:36]

Do Adriana.....gdziekolwiek jesteś. Czy tylko przez strach przed tym uczuciem nasze drogi się rozeszły? Szkoda, że nie chciałeś sprawdzić co nas tak do siebie przyciąga...może Cię spłoszyłam, bo tak o to walczyłam. Wciąż pamiętam nasze spojrzenia i co wtedy czułam, nigdy później nie przeżyłam chociaż namiastki tamtych emocji. Jeśli los pozwoli nam się jeszcze kiedyś spotkać, wiedz, że dam Ci szansę.....Dorota.

odpowiedz

Ocena: +6 [8]
~kk [2012-11-05 21:48]

a więc takie będzie teraz moje życie. będzie tęsknotą za Tobą

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [4]
~panimistrzyni [2008-08-22 23:37]

...
to już wiem, dlaczego serce wali mi jak szalone, jak jest obok,a jego usta smakują lepiej niż zapach jaśminu nocą i lepiej niż poranny spacer w ciepłym deszczu...

odpowiedz

pokaż 16 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +4 [4]
~sasha27 [2013-03-16 02:50]

Właściwie to nie wierzę w horoskopy i wróżby. Nie wierzyłam też w miłość od pierwszego wejrzenia. Zawsze myślałam ,że kocha się kogoś za coś, za jego dobroć itp.Też już mam po 40-tce, ale kocham i to bardzo.Moja historia z miłością od pierwszego wejrzenia zaczęła się gdy miałam 17 lat. Dojeżdżałam pociągiem do szkoły. Na dworcu PKP mój wzrok spotkał się ze spojrzeniem zupełnie obcego chłopaka. To było coś niesamowitego, jedno spojrzenie przeniknęło mnie całą ,zajrzało do mej duszy.Do dzisiaj mam przed oczami obraz tego chłopaka i jego piękne piwne oczy. Zaczęliśmy się spotykać, nie trwało to długo. Żadne z nas nie chciało pokazać jak bardzo mu zależy na tym związku.Byliśmy bardzo młodzi. Nasze drogi wkrótce się rozeszły.Zrobiłam coś głupiego co zaważyło na całym moim życiu. Na złość jemu zaczęłam się spotykać z chłopakiem o cztery lata starszym od nas.Nasze drogi się rozeszły,ale zawsze wypatrywałam go na dworcu. On mnie jednak unikał.Skończyłam szkołę,zdałam maturę.Gdy on kończył technikum ja wychodziłam za mąż tzw.musiałam.Urodziłam syna, byłam szczęśliwa.Po trzech latach urodził się drugi syn.Moim szczęściem były dzieci, ale zawsze kiedy przejeżdżałam przez miasto w którym mieszkał S rozglądałam się czy go nie zobaczę.I tak mijały lata. Z mężem nie układało się za dobrze,ale jakoś przywykłam do tego,że on przed telewizorem z piwkiem non stop.Wszystko biegło swoim torem dopóki nie powstała NK. Odnalazłam moją miłość 5 lat temu. Zaczęliśmy rozmawiać przez GG i telefon. Chciał się spotkać, ale ja się tego bałam. W końcu byłam mężatką. On też był w związku i miał córkę. Zadał mi jedno pytanie: Czy jestem szczęśliwa?Nikt nigdy mnie o to nie pytał. Zaczęłam się zastanawiać, analizowałam swoje życie.Z różnych innych powodów nie spotkaliśmy się, znowu go chyba zraniłam jak przed laty,odrzuciłam.Wpadłam w depresję taką prawdziwą, a nie sezonową. Z przerwami trwała 3 lata.Teraz nie zapadam już na depresję,ale moje życie się zmieniło. Z mężem już nic mnie nie łączy oprócz dzieci, które są już dorosłe.Już nic nie będzie jak dawniej.Nie wiem czy to karmiczna miłość, ale z jakiś powodów ja i S nie możemy się spotkać.Ból i tęsknota za drugą osobą jest straszna,męcząca i nie do wytrzymania.20 lat temu potraktowałam S okrutnie i to się teraz na mnie mści.Jedno czego chcę to spotkać się z nim,spojrzeć w oczy,przytulić i wszystko mu wytłumaczyć. Nie wiem czy los da mi szansę znów.Pisałam do niego,ale on nie odpisuje.Pewnie dla niego to już temat zamknięty, a ja się nadal łudzę ,że może jednak się spotkamy. Teraz nic już by mnie nie powstrzymało.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
aga-maj287 [2013-03-15 14:45]

Też chyba mnie to spotkało.

odpowiedz

Nasi eksperci

Odkryj tajemnice tarota

tarot

rozłóż karty

Horoskop runy

runa dnia pytanie

Horoskop na email dla Ciebie

zodiaki

akceptuję regulamin