Szukaj horoskopu

Karmiczna miłość

Małgorzata Stawarz | 2008-07-02 (00:00) | 140 opinie

  A A A
Karmiczna miłość W uczuciu pełnej jedności i ekstazie bliskości
Samo spojrzenie, nie wspominając o dotyku między osobami, związanymi karmiczną miłością, doprowadza do ekstazy, oszołomienia, utraty kontroli nad wydarzeniami i ich skutkami. I wcale nie chodzi o działanie hormonów, ale coś znacznie silniejszego i nieracjonalnego, co pozwala nawet duchowo kochającym się ludziom wyrzec się też fizycznej bliskości, mimo pragnienia zjednoczenia. Po to, aby czegoś nie zepsuć, nie zmarnować, nie stracić... kolejny raz.
Rozkosz, jaką daje spotkanie z karmiczną miłością, może więc wywoływać zwykła z pozoru rozmowa o byle czym. Taka, która tworzy pozorny dystans i daje czas na ochłonięcie z wrażeń i ułożenie w głowie uczuć oraz ich zrozumienie.
Takie spotkania są bowiem z jednej strony upragnione, ale też przerażające i zaskakujące. Ludzie mają wrażenie, jakby się znali od dawna.
Przyjmują to spotkanie z niedowierzaniem, ponieważ są udręczeni tęsknotą i poszukiwaniem siebie wzajemnie. Kiedy spotkanie dochodzi do skutku, to wydaje się ono kolejnym życia podstępem i fałszywą nadzieją. To taka mieszanka szoku i strachu przed odkryciem własnej tajemnicy serca.
Cechą charakterystyczną spotkania z karmiczną miłością jest to, że pojawia się zdolność do niezwykłego telepatycznego rozumienia uczuć i tęsknot drugiej osoby. Jednocześnie pojawia się nieśmiałość, speszenie, zawstydzenie, zagubienie. Takie osoby „czytają” swoje serca, dusze i wzajemne pragnienia wbrew oficjalnym komunikatom i zachowaniom.
Potęga karmicznej miłości staje się jednoznaczna przy pierwszym pocałunku. Wybucha z całą mocą ponadczasowa tęsknota i radością bliskości. A ludzie... nie mogą potraktować pocałunku powierzchownie. Nigdy nie traci on dla nich znaczenia! Za każdym razem staje się odkrywaniem wzajemnego piękna ponadczasowej i ponadwymiarowej miłości. Zawsze jest ważnym łącznikiem bez względu na okoliczności – do końca wspólnego życia takiej pary.

1 2 3 z 3

Tagi: związek | karmiczna | miłość

oceń
36
3
Podziel się
 

Czytaj również:

Tysiąclecie miłości
Związki duchowe
Przepraszanie i wybaczanie na pozór
ABC seksapilu

Opinie

Ocena: 0 [0]
~jaija [wczoraj]

Nie wiem, czy to miłość karmiczna. Nigdy nie czułam, że mam gdzies drugą połówkę. Jednak jest pewien Ktosiek, o ktorym nie moge zapomniec od 5 lat. Jesteśmy związkiem karmicznym wgdat urodzenia. To uczucie pojawilo sie ot tak, mimo ze znalismy sie jakis czas. Ja jestem z kims, on rowniez. Nigdy go nie zapomne... Jego wzroku, dloni, objec. Mysle o nim niemal codziennie. To jest taka zakazana milosc wiec bardzo trudno pokonac niesprzyjajace okolicznosci. Ale tesknie i cierpie.

odpowiedz

Ocena: +12 [14]
~Ty wiesz [2012-04-21 13:44]

Hubert I can not stop loving you

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~kk [2013-11-13 01:19]

hej. minął dokładnie rok. ja czuję jakby tego wcale nie było, jakbyśmy się nigdy nie spotkali i jego nie było. schowałam to głęboko w sobie i tak jest łatwiej. życie jest dziwne. Pozdrawiam:)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~AvatarVomen [2013-11-03 17:26]

miałam 17 lat..on 20..jedno jedyne zdjecie, zachowane do dzis, zrobione przypadkiem ,,byl w zwiazku wszyscy sie znalismy.pozniej ja ukladalam swoje zycie..on swoje..zwiazki malzenskie..dzieci..rozne miasta,podobne doswiadczenia typu zdradzeni, podobne zainteresowania, pasje, daty, roznice w wieku dzieci , nawet imiona..ocieralismy sie o krok od siebie szkoły, sporty, miasta..raptem odezwal sie na portalu nk tak poprostu..czytajac jego wiadomosc po prawie 20 latach nieznajomosci..czułam dziwne zadowolenie, szok, strach..nadal mial zone..zaczelismy pisac kolezanka kolega..doradzalam jemu..ona go zdradzala po raz kolejny ...mieszkal w tym czasie w Anglii..po paru miesiacach przyjechal na 3 dni do swoich rodzicow..poprosil o spotkanie i?pierwsze spojrzenie..wiedzialam tak to ten..przeznaczenie, zadawalam pytania dlaczego on?ma zone..ja juz bylam wolna po ciezkim zwiazku prawie z "diabłem"...swiat stanal do gory nogami..wszystko bez niego stracilo sens..wrocil do Anglii..zaczeła sie wirujaca milosc od ktorej uciekalismy , jego zona odeszla do anglika wczesniej..niestety pozniej zaczely sie schody..sama odeszla ale jemu nie dala spokoju..gdy dowiedziala sie ze ja przylatuje straszyla mnie, wyzywala, nie bylo latwo.teraz jestem tu z nim 18 miesiecy...kocham go cala soba jednak jego ex nie daje spokoju..,gdy jej sie nie uklada zaczyna dzwonic..pisac , zalic sie..on wielokrotnie mnie zranil..rozowe okulary szybko mi spadly..szansa za szansa...przytula ja caluje..w policzek, spotyka, dopytuje co u niej, pisze ze teskni..wymaga ode mnie akceptacji tego co robi z nia, moj problem z tej milosci z poprzedniego wcielenia?..prawdopodobnie ja go nie kochalam a wrecz ubostwialam!..stawialm ponad wszystko ponad Boga, ponad siebie sama..on byl najwazniejszy i teraz przez ten czas tak samo jest..ja placze on egoistycznie robi tak zeby spelniac swoje zamiary..postanowilam ze odejde, kocham go ale nie jestem szczesliwa, moja rola?mam nauczyc sie zmienic hierarchie waznosci..jego postawic jako 3 a nie 1..tylko jak to zrobic skoro dusza krzyczy rozerwana z bolu?:(

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Marcin [2013-10-27 14:00]

Ksymena my tez tak mamy?:-)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [4]
~Dorota [2013-10-09 20:36]

Do Adriana.....gdziekolwiek jesteś. Czy tylko przez strach przed tym uczuciem nasze drogi się rozeszły? Szkoda, że nie chciałeś sprawdzić co nas tak do siebie przyciąga...może Cię spłoszyłam, bo tak o to walczyłam. Wciąż pamiętam nasze spojrzenia i co wtedy czułam, nigdy później nie przeżyłam chociaż namiastki tamtych emocji. Jeśli los pozwoli nam się jeszcze kiedyś spotkać, wiedz, że dam Ci szansę.....Dorota.

odpowiedz

Ocena: +6 [8]
~kk [2012-11-05 21:48]

a więc takie będzie teraz moje życie. będzie tęsknotą za Tobą

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~koliberek [2008-11-29 23:41]

Karmiczna milosc
Chce jeszcze podziekowac autorce za pieknie napisany artykul. To cala prawda o tym, co mnie spotkalo. Moze wynikaja z tej milosci ogromne problemy i nie jest łatwo, ale ta miłosc mnie uduchowila, mam inna, lepsza perspektywe, inaczej patrze na czlowieka, Boga, swiat...Zmienily sie moje priorytety, jestem lepsza, choc biedniejsza materialnie i zdana na samą siebie... moglabym codziennie plakac, pisac wiersze, ..zawsze bylam wrazliwa, ale teraz poruszane sa we mnie najdelikatniejsze struny i odbieram intuicyjnie wiele stanow emocjonalnych, ktorych doswiadcza moj Kochany. Odbieram to somatycznie, cielesnie. To jest jak magia....Kiedy pisze o tym, chce mi sie plakac...Nie widzialam go od kilku miesiecy, a jednak odbieram b. duzo, jak Antenka, a On jest tym Nadajnikiem...Nadal nie moge w to uwierzyc, ale to jest....

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [5]
francislaw [2013-05-07 00:46]

spotkaliśmy się przez przypadek.. impreza ze wspólnymi znajomymi. nie zauważyliśmy się. ale kiedy po raz pierwszy spojrzeliśmy sb w oczy, nie mogłam już się od niego oderwać. tak nagle nasze dłonie się spotkały i to było cudowne. po prostu ekstaza. a to TYLKO dłonie. rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od wielu lat. doskonale się rozumieliśmy. spędziliśmy razem fascynujące chwile. "idealnie byśmy do sb pasowali" przez tyle lat mieszkaliśmy obok sb, chodziliśmy w te same miejsca i ANI razu się nie spotkaliśmy. JAK TO MOŻLIWE?! spotkaliśmy sie akurat wtedy gdy oboje stwierdziliśmy ze jesteśmy nieszczęśliwi w doczesnych związkach..jest jedno ALE. On kogoś ma. ja wówczas również miałam, ale po tym spotkaniu, nie zawahałam się. zerwałam tamtą znajomość. by tylko móc być bliżej Niego. wszystko byłoby pięknie. ale On uciekł. nie dosłownie. po prostu wystraszył się. stwierdził że to chwilowe zauroczenie, że to minęło. jest z Tamtą. nie odzywał się. ale ostatnio znów napisał pod pretekstem "chyba widziałem Cię ostatnio" wiem, że mu się z Nią nie układa. wmawiał w dalszym ciągu mi i sobie że to było NIC. ciekawe doświadczenie i odszedł... co mam o tym myśleć.? płakałam ilekroć Go widziałam. poddałam się.

odpowiedz

Ocena: +2 [4]
~panimistrzyni [2008-08-22 23:37]

...
to już wiem, dlaczego serce wali mi jak szalone, jak jest obok,a jego usta smakują lepiej niż zapach jaśminu nocą i lepiej niż poranny spacer w ciepłym deszczu...

odpowiedz

pokaż 16 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~sasha27 [2013-03-16 02:50]

Właściwie to nie wierzę w horoskopy i wróżby. Nie wierzyłam też w miłość od pierwszego wejrzenia. Zawsze myślałam ,że kocha się kogoś za coś, za jego dobroć itp.Też już mam po 40-tce, ale kocham i to bardzo.Moja historia z miłością od pierwszego wejrzenia zaczęła się gdy miałam 17 lat. Dojeżdżałam pociągiem do szkoły. Na dworcu PKP mój wzrok spotkał się ze spojrzeniem zupełnie obcego chłopaka. To było coś niesamowitego, jedno spojrzenie przeniknęło mnie całą ,zajrzało do mej duszy.Do dzisiaj mam przed oczami obraz tego chłopaka i jego piękne piwne oczy. Zaczęliśmy się spotykać, nie trwało to długo. Żadne z nas nie chciało pokazać jak bardzo mu zależy na tym związku.Byliśmy bardzo młodzi. Nasze drogi wkrótce się rozeszły.Zrobiłam coś głupiego co zaważyło na całym moim życiu. Na złość jemu zaczęłam się spotykać z chłopakiem o cztery lata starszym od nas.Nasze drogi się rozeszły,ale zawsze wypatrywałam go na dworcu. On mnie jednak unikał.Skończyłam szkołę,zdałam maturę.Gdy on kończył technikum ja wychodziłam za mąż tzw.musiałam.Urodziłam syna, byłam szczęśliwa.Po trzech latach urodził się drugi syn.Moim szczęściem były dzieci, ale zawsze kiedy przejeżdżałam przez miasto w którym mieszkał S rozglądałam się czy go nie zobaczę.I tak mijały lata. Z mężem nie układało się za dobrze,ale jakoś przywykłam do tego,że on przed telewizorem z piwkiem non stop.Wszystko biegło swoim torem dopóki nie powstała NK. Odnalazłam moją miłość 5 lat temu. Zaczęliśmy rozmawiać przez GG i telefon. Chciał się spotkać, ale ja się tego bałam. W końcu byłam mężatką. On też był w związku i miał córkę. Zadał mi jedno pytanie: Czy jestem szczęśliwa?Nikt nigdy mnie o to nie pytał. Zaczęłam się zastanawiać, analizowałam swoje życie.Z różnych innych powodów nie spotkaliśmy się, znowu go chyba zraniłam jak przed laty,odrzuciłam.Wpadłam w depresję taką prawdziwą, a nie sezonową. Z przerwami trwała 3 lata.Teraz nie zapadam już na depresję,ale moje życie się zmieniło. Z mężem już nic mnie nie łączy oprócz dzieci, które są już dorosłe.Już nic nie będzie jak dawniej.Nie wiem czy to karmiczna miłość, ale z jakiś powodów ja i S nie możemy się spotkać.Ból i tęsknota za drugą osobą jest straszna,męcząca i nie do wytrzymania.20 lat temu potraktowałam S okrutnie i to się teraz na mnie mści.Jedno czego chcę to spotkać się z nim,spojrzeć w oczy,przytulić i wszystko mu wytłumaczyć. Nie wiem czy los da mi szansę znów.Pisałam do niego,ale on nie odpisuje.Pewnie dla niego to już temat zamknięty, a ja się nadal łudzę ,że może jednak się spotkamy. Teraz nic już by mnie nie powstrzymało.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
aga-maj287 [2013-03-15 14:45]

Też chyba mnie to spotkało.

odpowiedz

Ocena: +6 [6]
Kirke2012 [2013-03-09 02:34]

Doskonale rozumiem co czujecie, bo od roku przeżywam to samo. Tak jak wy trafiłam na tę stronę, chcąc zrozumieć co mi się przytrafiło. Teraz wiem, że nie oszalałam. Nasza analiza numerologiczna mówi, że to miłość karmiczna z długiem 7/16 –zobowiązanie bezwarunkowej miłośći. Przyjaźniliśmy się, dużo rozmawialiśmy. Ot taka bliższa znajomość, do czasu kiedy nasze spojrzenia spotkały się na dłużej. To było coś czego nie doświadczyłam nigdy w życiu, uczucie przenikania naszych dusz, jakiejś wyjątkowej więzi duchowej i ukojenia. Zaczęliśmy spotykać się przy każdej okazji. Byleby się zobaczyć, porozmawiać, móc patrzeć sobie w oczy. Dzwoniliśmy do siebie kilka razy dziennie. Tak przez niemal rok. Ja kobieta po czterdziestce, z poukładanym życiem, oszalałam na punkcie dużo młodszego mężczyzny. On jest dla mnie dziełem zebranym. Rozumiemy się bez słów, możemy rozmawiać na każdy temat. Jednak nie potrafimy, szczerze rozmawiać o tym co czujemy do siebie, chociaż samo spojrzenie, gesty, słowa powiedziane żartem, mówią więcej niż bylibyśmy w stanie się przed sobą przyznać. I tak każde z nas intuicyjnie czuje co się dzieje w duszy drugiego. Oficjalnie nazywamy to przyjaźnią, a siebie bratnimi duszami, ale oboje wiemy, że to coś znacznie więcej, to jakaś energia, przyciąganie, uzależnienie. A z mojej strony na pewno też miłość. Taka, jaka nie przytrafiła mi się nigdy w życiu. Miłość, granicząca z obsesją, która odwróciła mój świat do góry nogami, zweryfikowała poglądy, odmłodziła psychicznie i fizycznie. Dała mi ogromną radość ale i wielki ból, bo choć gdybym tylko mogła cofnąć czas, urodziłabym się dla niego raz jeszcze, tylko znacznie później, to jednak w tym życiu, przy takiej różnicy wieku, nasz związek nie miałby przyszłości. Kiedyś powiedział mi, że chciałby być ze mną gdybym była wolna, a różnica wieku jest dla niego nie istotna. Mimo, że bardzo go kocham, nie odważyłam się zaszaleć, bo, skrzywdziłabym ich obu- męża, który wciąż mnie kocha i jego, bo przecież powinien mieć swoją rodzinę, dzieci. Życzę mu tego, choć wiem, że z kimkolwiek będzie, to i tak zawsze zostanie w moim sercu, bo niespełniona miłość jest nieuleczalna. Jeżeli wierzyć numerologii, a przyznam, że mam wątpliwości czy to prawda, to może los da nam jeszcze szansę w innym życiu. Na niego mogłabym czekać wiecznie.

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~WITCH [2010-12-25 14:29]

POZNAŁAM MOJĄ KARMICZNĄ POŁOWĘ , ALE NIE JESTEŚMY RAZEM . PRZEDZIWNE JEST TO ŻE SUMUJĄC DATĘ W KTÓREJ SIĘ POZNALIŚMY ( 07.07.2009) WYCHODZI 7 Z 16 ( W NUMEROLOGI ZOBOWIĄZANIE WOBEC MIŁOŚCI), SUMUJĄC NASZE DATY URODZENIA TEŻ WYCHODZI 7 Z 16 . CZY TO PRZYPADEK? OBOJE URODZENI JESTEŚMY W SILNYCH ZNAKACH ( SKORPION I BARAN).JAK GO PIERWSZY RAZ ZOBACZYŁAM COŚ MNIE TKNEŁO , BYŁ DOKŁADNIE TAKIM MĘŻCZYZNĄ O JAKIEGO ZAWSZE SIĘ MODLIŁAM. NIESTETY NIE OD RAZU SIĘ POLUBILIŚMY , NA POCZĄTKU BYŁY SPIĘCIA . :) CAŁE TO NASZE SPOTKANIE , WYWOŁAŁO LAWINĘ UCZUĆ , Z KTÓRĄ WALCZYŁAM , NIE WIERZYŁAM ŻE TO TEN , TAKI DUMNY I WKURZAJĄCY FACET!!! ZAWSZE MIAŁAM OCHOTĘ GO WALNĄĆ !!!!:) PÓŹNIEJ LOS NAS ROZDZIELIŁ , BARDZO BOLEŚNIE,PRÓBOWAŁAM ZAPOMNIEĆ O NIM . ALE WRACAŁY MYŚLI, IM BARDZIEJ WALCZYŁAM Z TĄ MIŁOŚCIĄ TYM BARDZIEJ BOLAŁO . ZACZEŁAM SZUKAĆ ODPOWIEDZI , CO TO WŁAŚCIWIE JEST , SKĄD TA SIŁA , I CZĘŚĆ WIEDZY ZASPOKOIŁAM . POZA JEDNĄ RZECZĄ , JA TEZ NIE WIEM CZY BĘDZIEMY KIEDYKOLWIEK RAZEM . ON JEST W ZWIĄZKU , Z BOGATA KOBIETA , STARSZĄ OD NIEGO . I TO WŁAŚNIE NAJWIĘKSZA PRZESZKODA. TO ON MUSI POKONAĆ SWOJĄ CHĘĆ POSIADANIA , NA RZECZ MIŁOŚĆI...........

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~ewa [2012-11-12 16:36]

Czy miłość karmiczna=niespełniona?

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~dz-izes [2012-11-10 22:17]

jak to boli-ta tesknota.,jestem pewna, ze i na mojej drodze staneła ta miłosc.on jest duzo młodszy..inny swiat..chce go czuc i dotknąc i to tak delikatnie żeby sie nie rozpłynął..jestem bardzo potrzebujaca--- jesli idzie o seks ale jak mysle o nim to cała fizycznosc, jak nigdy, nie ma znaczenia,moim najwiekszym marzeniem jest usiasć przy jego kolanach i przytulic sie..nie pamietam takich uczuc przy jakimkolwiek innym facecie-nawet jak było dobrze..nawet jak to pisze to chce mi sie wyć-jakbym wieki szukała czystej wody i taplała sie w błocie po drodze a teraz kiedy ja znalazłam nie moge sie napić.................

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +3 [3]
~Ale [2009-09-10 22:43]

Czy to tez jest taka milosc?
Spotkalam mezczyzne(chlopca?)i utonelam w jego oczach.Kocham szalona ukryta miloscia i wiem,ze on tez mnie kocha.Widze jego zazdrosc i zlosc kiedy odzywa sie do mnie jakis mezczyzna.Widze cierpienie i niemoc.On nie jest swiadomy mojego wieku.Sadzi,ze jestem starsza o ok. 5 lat.A ja nie moge i nie chce przyznac sie,ze moj wyglad nie swiadczy o moich latach.Nigdy nie okazalam mu swoich uczuc ze wzgledu na roznice wieku,mimo,ze bardzo cierpie.On jest mlodszy o 15 lat i mimo,ze jest dojrzalym mezczyzna(bez zony z kilkuletnim synem) ja nie potrafie sie przemoc,nie pozwala mi na to moja moralnosc.Widze go prawie codziennie,moje serce wyje z bolu,chce zeby mnie przez moment przytulil.Wiem,ze on tez potrzebuje tej bliskosci ale nie umiemy tego glosno sobie powiedziec.czy to sie kiedys zmieni?Ja kocham i cierpie,i nie potrafie sie wyrzec tej milosci.Co robic???Pomozcie,prosze.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~beli [2011-08-11 16:46]

a co zrobic kiedy wszystko jest tak jak w artykule, nawet przecinki sie zgadzaja, az tu nagle pojawiaja sie straszne przeszkody? tesknota ktora zabija i niemoc ktora goruje?poszukiwania wiedzy, numerologia, karma..na nic sie zdaja bo najwazniejsza jest wiara! serce i nadzieja! nie ma znaczenia data spotkania, nie ma znaczenia nuemr imienia czy nazwiska!ja wierze!!!! tak bardzo wierze ze bedziemy razem!!!nigdy w zyciu nie mialam takiej wiary jak mam teraz!niezaleznie od wszystkiego:(i niech sobie mowia ze to uzaleznienie, ze to to patologia, ze on to psychopata emocjonalny...itd.... z punktu widzenia ludzkiego - a i owszem, ale z mojego, z tego drugiego najpiekniejszego swiata - nie! to ideal, to moje serce,kochane,jedyne i na zawsze! i nie ma zadnej wrozki ktora by powiedziala co dalej! NO WAY! tylko moje serce, intuicja i wiara- to jest podstawa! czego wszystkim wam zycze!

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~kania [2009-03-12 20:20]

ja też przeżyłam taką piękną,niespełnioną
miłość. Potem już nic się dla mnie nie liczyło i już nigdy nie pokochałam żadnego mężczyzny,już nigdy nie pocałowałam innego. Taka niespełniona miłość,pomimo,że pozostawia smutek ,ranę i ból w sercu na zawsze pozostaje najważniejszą i nic później nie ma takiej wartości

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~bogini [2010-12-18 01:03]

nieszczęśliwie szczęśliwa miłość
Jestem jedną z tych które spotkały tę bratnia duszę.. jestem szczęśliwa a zarazem bardzo cierpię. Ok 1,5 roku temu wydarzenia w naszym życiu tak się potoczyły, że była to lawina "zbiegów okoliczności" i przedziwnych sytuacji, decyzji które niewiadomo (wtedy) dlaczego były podejmowane.Po prostu było to poczucie ze tak trzeba. Spotkaliśmy się w bardzo trudnym momencie mojego życia w czasie kiedy zawalil się mój cały jakoś poukładany świat.I to On sprawił,że życie nabrało zupełnie innych barw.Czułam że dostałam skrzydeł i że wszystko jest możliwe. Samo spojrzenie wywołało dziwne uczucie.Jest nie do opisania, do dziś nie wiem co się ze mna działo a pierwszy pocałunek?Nawet nie podejme się próby streszczenia tej chwili i tego co się z nami działo, ale pamietam go tak jakby miał miejsce przed chwilą,każdy detal.Mamy takie same poglądy na życie,podobne zainteresowania,jesteśmy po podobnych przejściach,lubimy to samo,nawet piszemy i dzwonimy do siebie w tym samym czasie a bliskość fizyczna jest za każdym razem nowym cudownym doznaniem. I niby wszystko pięknie, ale jest masa trudności na które się natykamy.Dzieli nas odleglość, byli partnerzy nie ułatwiają żywota,jest niesamowita zazdrość o siebie a tęsknota tak daje się we znaki,że niemal czuję ból fizyczny.to wszystko i wiele innych czynników sprawia że gdy się nie widzimy brakuje nam siebie ale nie możemy jakoś dojść do porozumienia, porzucamy się i wracamy,chcemy zapomnieć a budzimy się i wstajemy z myślą o sobie, odpychamy i przyciągamy,boimy się,cierpimy a jednocześnie brniemy w to dalej nie mogąc się od tego uwolnić.Gdy jesteśmy obok siebie czas jakby staje w miejscu a jednocześnie niemiłosiernie szybko upływa. Nie ma mowy o innych mężczyznach,bo w każdym mi czegoś brakuje, każdego porównuje do Niego a nikt nie jest w stanie Go zastąpić. Wróżka potwierdziła że to moje przeznaczenie,ale nie wiem czy związek-czy miłość karmiczna jeśli jest w ogóle jakaś różnica.W każdym razie nie jest lekko...a zarazem jest pięknie.

odpowiedz

pokaż 13 ukrytych odpowiedzi

Nasi eksperci

Odkryj tajemnice tarota

tarot

rozłóż karty

Horoskop runy

runa dnia pytanie

Horoskop na email dla Ciebie

zodiaki

akceptuję regulamin